Wysłać faceta do sklepu z pasmanterią

Wysłać faceta do sklepu z pasmanterią

Mój mąż to typowy facet. Zna się na wielu rzeczach, ale typowo męskich. Jeżeli chodzi o zajęcia kobiece, jak gotowanie, pranie, czy mycie – jest w tym absolutnie zielony. Niestety nie mam wsparcia w zakresie pomocy, jeśli chodzi o te czynności. Ostatnio jednak musiałam wziąć się za cerowanie jego skarpetek, w których zrobiła mu się dziura. Nie będę co chwilę kupowała nowych. Skarpety były czarne, jednak mi zabrakło czarnej nici.

Gdy mężczyzna szuka pasmanterii…

sklep z pasmanterią on lineNiestety był to czas, kiedy byłam niedyspozycyjna z uwagi na problemy z kolanem. Musiałam więc wysłać mojego męża do sklepu pasmanteryjnego. Powiedziałam, że ma kupić czarne nici, kilka szpilek oraz agrafki przy okazji. Przyda mi się to na potem. Mąż nie był zadowolony z tego, że wysyłam go do sklepu z pasmanterią. Powiedział, że nie wie nawet, co to jest! Wytłumaczyłam mu, iż pasmanteria to miejsce, w którym można kupić wszelkie artykuły do szycia i nie tylko. Dałam mu nawet wskazówki, jak ma dojechać do tego sklepu. Mąż pojechał, a ja czekałam. Czekałam godzinę, dwie, trzy! Aż w końcu wrócił. I wiecie co się stało? Okazało się, że nie odnalazł sklepu z pasmanterią. Krążył po mieście i nic nie załatwił. Byłam na niego tak bardzo zła, że powiedziałam iż musi poczekać z cerowaniem skarpet. Nie miałam wyjścia, naburmuszona znalazłam w internecie sklep z pasmanterią on line i tam znalazłam wszystko, co trzeba. Zamówiłam o wiele więcej produktów, bo te mogą mi się przydać w późniejszym czasie. Zamiast jednych czarnych nici, kupiłam zestaw kolorowych. Zamiast kilku szpilek kupiłam zestaw szpilek z igłami i agrafkami. Oprócz tego wybrałam kolorowe guziki, które by doskonale pasowały do mojego starego płaszcza Mogłabym go odświeżyć. W ten też sposób zrobiłam zakupy w pasmanterii internetowej. Nie potrzebowałam łaski męża, który nic nie potrafi zrobić. Może jestem złą żoną, jednak są granice zdrowego rozsądku. Nie rozumiem, jak mój mąż mógł stracić trzy godziny na poszukiwanie pasmanterii.

Produkty, które zamówiłam w sklepie internetowym z pasmanterią przyjechały dość szybko. Kiedy mąż zobaczył czarne nici, ucieszył się, że będzie miał zaraz pocerowane skarpetki. Zdziwił się, bo powiedziałam, iż musi na to poczekać. Całe trzy godziny. Albo i więcej! Tak samo, jak ja musiałam czekać za nim. Dostał nauczkę. Kiedy wyzdrowiałam zaprowadziłam mojego małżonka do sklepu z pasmanterią w naszym mieście. Teraz już na pewno będzie wiedział, gdzie ma się udać, kiedy wyślę go po nici, igły czy inne elementy do szycia.