Wycenianie starej monety, którą znalazłem

Wycenianie starej monety, którą znalazłem

Pewnego razu wybrałem się z dziadkiem na strych. Zadzwonił do mnie wcześniej i opowiedział, że zaczął remontować poddasze. Przy zdejmowaniu podłogi dziadek znalazł stary klaser, w którego wnętrzu znajdowały się monety. Poprosił mnie o przyjechanie, by zastanowić się wspólnie, co zrobić z takim skarbem. Niezwłocznie wsiadłem w samochód i zjawiłem się na miejscu.

Potrzebowaliśmy wycenić znalezione monety

wyceny monetW klaserze znajdowały się monety z osiemnastowiecznymi datami. Było tam kilka złotych egzemplarzy. Złapaliśmy się za głowę, zastanawiając się, ile takie znalezisko może być warte. Potrzebowaliśmy profesjonalnej wyceny monet. W tym celu zajrzałem do Internetu i prędko znalazłem kilka firm zajmujących się numizmatyką. Dziadkowi poleciłem poszukanie aktu własności monet, sam zaś zabezpieczyłem klaser i udałem się na wycieczkę po różnych firmach zajmujących się wyceną. Po dwóch wizytach trafiłem na rzetelnego specjalistę. Oznajmił, że monety są sporo warte, a że większość zachowała się w stanie menniczym, skarb rzeczywiście był małą fortuną. Myślałem, że oszaleję ze szczęścia! Dziadek był w kiepskiej sytuacji finansowej, a takie znalezisko powinno pomóc mu zarówno przy remoncie, jak i w późniejszym życiu. Z dobrymi nowinami wróciłem do domu dziadka. Okazało się, że w międzyczasie znalazł akt własności monet oraz drugi klaser nimi wypełniony. Monety były oryginalne i należały do dawnych zbiorów rodziców dziadka, czyli moich pradziadków. Oprócz tego dziadek znalazł notatki mówiące o tym, że monety należą do większej kolekcji. Postanowił sam udać się do punktu wyceny monet. Dokonał korzystnej transakcji, sprzedając część z nich o mniejszej wartości. Resztę zachował, jak to ujął, na gorsze czasy. Niedawno dowiedziałem się, że przepisał mi je w testamencie. Chciałem zrezygnować z takiego prezentu, wiedząc, że dziadkowi bardziej przyda się zastrzyk gotówki, jednak on uparł się, że to jest nasze wspólne znalezisko, a te monety, które spieniężył na nowszą walutę, w zupełności wystarczą mu na długie lata. W ten sposób zacząłem swoją przygodę z numizmatyką.

Okazało się bowiem, że pracownik firmy numizmatycznej zaproponował dziadkowi wymianę numerów telefonu z kolekcjonerami z prawdziwego zdarzenia. Niebawem zaczęły urywać się telefony. Monety ze strychu należały do białych kruków w świecie kolekcjonerów. Poważni inwestorzy zaczęli się nimi interesować. Dziadek wesoło opowiada mi teraz o tym, że na herbatę przyjeżdżają do niego ludzie z całej Polski, zainteresowani handlem monetami lub ich wymianą na inne.