Moja przygoda z samolotami

Moja przygoda z samolotami

 

Od kiedy byłam małym dzieckiem marzyłam o tym, by móc latać samolotami, kiedy tylko będę chciała. Kiedy już odrobinę podrosłam, postanowiłam zrealizować swoje marzenie. Kiedy powiedziałam o tym moim rodzicom bardzo się oni zdenerwowali, jednak po czasie przyzwyczaili się do tej myśli. Dokładnie dwa lata temu zaczęłam wyszukiwać w internecie informacji na temat kursów latania, by znaleźć taki, który będzie mi odpowiadał i już po tygodniu przeglądania kilkudziesięciu propozycji, znalazłam tą jedną idealną dla mnie.

Jak wyglądał mój kurs?

samoloty ultralekkie kursPoczątkowo po zapisaniu się na kurs musiałam zrobić badania lekarskie, aby potwierdzić, że moje zdrowie na to pozwala. Następnie odbyłam bardzo obszerne szkolenie teoretyczne, które obejmowało kilka godzin nauki o aerodynamice, o samej konstrukcji samolotu, o obowiązujących przepisach, o nawigacji, meteorologii, silnikach lotniczych i śmigłach, przyrządach pilotażowych i nawigacyjnych oraz radio-korespondencji. Po odbyciu części teoretycznej, przyszła pora na samoloty ultralekkie kurs w części praktycznej. Najpierw odbyłam lot zapoznawczy, dopiero później lot po prostej. Następnie uczyłam się latać na zakrętach, a później startować, latać po okręgu i lądować. Oczywiście na tym nie kończyła się moja nauka. Uczyłam się o tym, czym jest ślizg, o prędkości maksymalnej i minimalnej. Korygowałam nieprawidłowe podejście do lądowania, a także uczyłam się lądowania w terenie przygodnym, z wyłączonym silnikiem, z bocznym wiatrem, z zakrytymi przyrządami. Po tych wszystkich etapach byłam szkolona przed moim pierwszym lotem solo, który, gdy teraz go wspominam, początkowo mocno mnie stresował. Po moim pierwszym locie solo po okręgu, stres przemienił się w ekscytację z powodu tego, że był to jeden z końcowych zajęć kursu. Kolejne godziny spędziłam na locie solo z przechyleniem, odbyłam lądowanie awaryjne i miałam możliwość przelecieć nawigacyjne loty z międzylądowaniem na sto kilometrów. Już w tamtym momencie wiedziałam, że jedyne co mi pozostało to egzamin pilota, a moje marzenie będzie w pełni zrealizowane

Egzamin ukończyłam niedługo później i teraz, kiedy opisuję przygodę mojego kursu, jestem już licencjonowanym pilotem samolotu ultralekkiego. Nie potrafię opisać jak cudownie się czuję z tą świadomością. Kurs był dla mnie niezwykłym doświadczeniem i to dzięki niemu, przekonałam się, że warto spełniać marzenia, a co ważniejsze, że niezależnie od tego, czego pragniemy, możemy to osiągnąć, jeżeli będziemy posiadali odpowiednią do tego motywację.